poniedziałek, 18 kwietnia 2011
umiesz liczyć?
to nawet nie chodzi o liczenie na siebie bo to bzdura. tak sobie myślę, że czasem nie warto liczyć na wdzięczność nawet jak sie człowiek stara. taka mi refleksja jakiś czas po głowie chodzi... bo jak tak ludzie Cię po prostu na co dzień nie doceniają, to potem nie potrafi się tego przyjąć, kto szczerze cieszy się obecnością, pomocą czy jakimś poświeceniem z naszej strony.
niedziela, 06 lutego 2011
nie musisz mówić nic...
nie muszę mówić nic... nie muszę mówić nic... chyba chce jednak... wiele się w moim życiu ostatnio zmienia. mam nową pracę... dojeżdzam do niej 3h w jedną stronę ale pracuje raz w tyg. wiec nie jest najgorzej. niedługo skoncze studia... to już jest że tak powiem smutny fakt. nie spodziewałam się że przez lat moje życie tak bardzo się zmieni.że ja stanę się inna. nowa... choć borykam się ze starymi wadami problemami i trudnościami to jestem inna. lepsza... tak jestem lepsza. wiele czynników na to wpłyneło... niektóre bardzo bolały i ciosały niczym dłuto rzeźbiarza. inne były jak kropla która drąży skałę... cierpliwie i łagodnie dąży do zmian... wiele się zmieniło. i w sumie to cieszę się z tego, bo teraz widzę sens siebie i tego co mnie w życiu spotkało. lubie się, choć wciąż nie lubie w sobie pewnych zachowań. ale też nieustannie mam nadzieje, że to co mnie otacza będzie się zmieniało jeszcze bardziej. mam nadzieje, na szczęście! :)
"Jestem tutaj z nadzieją, że można zaczynać na nowo.
I własne życie uleczyć myśląc mocno o rzeczach poznanych,
Tak mocno, że miejsc i ludzi nie odejmie czas
I wszystko będzie trwało prawdziwiej niż było."
piątek, 24 września 2010
na przekór milczeniu...
Słuszna uwaga Sylwio, że milczę... wynika to z tego, że tak wiele się dzieje...
Zmagam się ze smokiem zwanym Stowarzyszeniem ... jest to jakby smok ziejący ogniem.. tak dla mnie w ostatnich 3 miesiącach... staram się... wysilam... ale smok wciąż zieje ogniem. myśląc że to metoda wychowawcza... ale tak nie jest... po za tym budzą się we mnie nowe pragnienia...
niedawno odkryłam że pragnę mieć swoją klubokawiarnie... świetlice artystyczną... zw chce robić festiwale. i tak się przyglądam tym odkryciom, może coś z nich się wykluje? kto wie... moje pomysły zawsze były dość niekonwencjonalne:) ale to nawet dobre... bo kto miałby być pomysłodawcą dobrych rzeczy jak nie dobrzy ludzie?
odkrywam wiele... zaczynam jakby na nowo sama ze sobą rozmawiać... konfrontować się z tym co we mnie jest nie sprawdzające się... staje na przeciw swoim słabością... staje i poki co zasmucam się, że tak wiele w życiu przegapiłam...
Uczę się na nowo tego, że społeczestwo jest podstawą życia ludzkiego... że nie da się samemu... bo wtedy człowiek jakby szarzeje. Tak sobie myśle, że szarzenie jest strasznie smutne... że jz jednej strony jest się kimś w środku wyjątkowym a z drugiej strony ta wyjątkowość nie może przebić się przez skorupę... a skorupą są nasze lęki przed oceną innych, nasze nidocenianie siebie, nie wiara w swoją wartość... skorupą jest nasze udawanie dorosłych... bo kto z nas nie czuje się słaby i nie chciałby schowac się w ramionach Ojca?
niedziela, 30 maja 2010
6.30
wstałam... pojechałąm do Kęt.. stamtąd Kacha mnie wziela najpierw do Grojca potem do Dankowic:D:D byłam na prymicjach Piotrka:) piękny czas:) troche śmichowy!!:D no co ja poradze że on taki zestresowany był a mnie to bawiło:) wiem odła jestem hehe. przed chwilą napisałam kolejną zaliczeniówkę. to jest straszne ze ja lubie takie mega trudne tempo. powinnam sie leczyc ;)
sobota, 29 maja 2010
chcę Ci coś opowiedzieć...
chciałoby sue powiedzieć jaka jestem och ach i w ogole bo wiele rzeczy mi się udaje... ale wiem, że to zupełnie nie moja zasługa! i to jest nieziemskie... fantastycznie jest być 2 najlepszą z kolosa z woku... niby nic... ale zawsze byłam na szarym końcu, a tu? nagle coś jakby się karty odwróciły... daje radę. nie spadam ponizej 4!
fantastyczne to jest:) i najpiękniejsze jest to, że Chwała Boża się w tym wszystkim objawia!!!
tak po za tym to wiosna jest, prawie się połamałam i byłam dziś na święceniach Niemczyka!! pięknie jest patrzeć na szczęśliwego człowieka!! :) niech go Bóg strzeże:) szkoda tylko że na prymicje nie pojade.
wtorek, 27 kwietnia 2010
niepamięć...
obudziłam się wczoraj rano i pomyślałam... nie pamiętam jego głosu, nie pamiętam jaki miał głos... po 11 latach mogę nie pamiętać... ale chciałabym... i pamietam tak mało obrazów z tamtego czasu... a nie chciałąm zapomnieć... chciałam pamiętać te dobre chwile... dziwne jak bardzo nasz umysł może nam utrudniać nasze chcenia, bądź nie chcenia. i nawet kiedy bardzo staramy się sobie przypomnieć to nie wychodzi... może to kolejny krok?
wtorek, 13 kwietnia 2010
Kultura Tożsamości...
Jako naród straciliśmy wielu mądrych i potrzebnych ludzi... jako naród zyskaliśmy choć chwilę wspólnoty narodowościowej... flagi które wiatr nieustanie podrywa do naszego patriotycznego płaczu, świat współczujący i wyciszony... Tragedia pod Smoleńskiem... śmierć Prezydenta jego żony przyjaciół i nie przyjaciół... kto by się spodziewał że po raz kolejny Polska będzie tak cierpiała?
Ta tragedia to wielka symbolika nakładających się różnych okoliczności... i myślę, że Ci ludzie mogą teraz stać przed Obliczem Boga zanurzeni w Jego Miłosierdziu... Panie świeć nad ich duszami... [*]
czwartek, 08 kwietnia 2010
5 bieg..
Szybko wszystko i dużo wszystkiego co szybko trzeba zrobić. Padam na twarz po tym tygodniu choć to tydzień świetowania Zmartwychwstania. jeszcze jutro kolejny dzien pracy potem 3 dni posługi muzycznej na rekolekcjach u franciszkanów.. masakra... padam na twarz... nie mam siły... łeeee
środa, 07 kwietnia 2010
błogosławieni...
czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą...
jesteśmy słabymi istotami, mimo iż stworzonymi na obraz potężnego, silnego, kochającego Boga... gniewamy się, zazdrościmy, ranimy... jesteśmy czasem jak drzazga... ale jednocześnie... kochamy... staramy się kochać... czasem nam to nie wychodzi bo sami siebie nie kochamy więc jak możemy kochać kogoś innego, przyjaźnimy się choć czasem nam to nie wychodzi bo zbyt wiele wymagamy od siebie i innych... ale jesteśmy... ja nie wiem dlaczego... czasem myślę, że ludzkość nie zasłużyłą na to by istnieć... tylko zła ile człowiek wytwarza... a jednak Bóg pozwala nam trwać... przychodzi do nas... dla nas umiera ale przede wszystkim dla nas Zmartwychwstaje, w ten sposób wyznaje nam miłość... mówi mi... nie martw się razem powstaniemy...
Stoje na straju drogi... na rozwidleniu.. albo po raz kolejny wybacze... odpuszczę.. i zgodze się tym samym na powtórne takie zachowanie... albo wybacze ale jednoczesnie powiem nigdy więcej, koniec, do widzenia... nie wiem co mam zrobić... nie wiem jak przekonać swoje serce do słusznych decyzji skoro ono kocha...
poniedziałek, 29 marca 2010
och!
zawstydzają mnie moje myśli:D nie ma to jak spotkać swoją dawną miłość :) aż serce szybciej zabiło, wspomnienia wróciły trochę zabawne i takie niepoważne:D piękne czasy :D ach:)